środa, 16 kwietnia 2008

Żuławy, mennonici i beczka alkoholu czyli...rzecz o zbieraniu butelek, pustych na dodatek.








Wysokoprocentowy trunek o nazwie Machandel produkowano w Nowym Dworze Gdańskim (Tiegenhof) . Była to jałowcówka rozlewana do bardzo charakterystycznych butelek przypominających beczkę z obręczami. Wytwórnię założyła mennonicka rodzina Stobbe w II poł. XVIII w. we wsi Tiegenhof. Receptura Machandla przywędrowała wraz z rodziną Stobbe. Był to trunek produkowany nieprzerwanie, podobnie jak likiery z Miasta, do "wyzwolenia" przez Sowietów. Machandel, pomimo, że nie "miastowy", to jedna w wizytówek Gdańska, taka jak Goldwasser. Obecnie produkowany Machandel, Goldwasser, Krambambuli i kilka innych trunków ma niewiele wspólnego z oryginałami, poza nazwami, czasami kształtami butelek.

W moim posiadaniu znajdują się w tej chwili 4 butelki po tym trunku. Litrowa z resztką etykiety (najcenniejsza), półlitrowa i 2 szt. ćwiartek. Do pełnego zbioru brakuje mi setki i kieliszków o identycznej formie jak butelki.

Z moimi butelkami nie wiążą się żadne pasjonujące historie. Pierwszą kupiłam kilka lat temu na Allegro (bo gdzieżby indziej), specjalnie pojechałam po nią do Elbląga. A trzy kolejne, to nabytek ostatnich dni, tyle, że nie jechałam po nie do Elbląga a na przedmieścia Gdańska. Chociaż chyba w ostatnim nabytku jest pewien smaczek. Otóż butelki w liczbie kilkuset, w tym wiele o proweniencji gdańskiej, zostały wykopane przez eksploratorów w okolicach Bornego Sulinowa. Kto i po co wywiózł, i zakopał puste, stare flaszki? Pewnie nigdy się tego nie dowiemy…

Dziwne to hobby – zbieranie starych, pustych butelek, prawda? Nawet do skupu to się nie nadaje. I jeszcze płacić za nie ciężkie pieniądze…;)

Osoby zainteresowane bardziej tematem Machandla i rodziną Stobbe zapraszam do Akademii Rzygaczy:

Machandel
Rytuał picia Machandla

Z ciekawostek dodam tylko, że Peter Stobbe, założyciel wytwórni został pochowany na najstarszym mennonickim cmentarzu na Żuławach

A o innych moich pustych butelkach, o mennonitach napiszę jak mnie najdzie wena twórcza ;)

niedziela, 6 kwietnia 2008

Rekonstrukcja kuli czasu na latarnii morskiej w Neufahrwasser

Poniżej artykuł z sobotniej Gazety Wyborczej (5.IV.2008 r.) O samej latarni i pilotach tekst "się pisze" ;)


Rekonstruują kulę czasu
Bartosz Gondek
2008-04-04, ostatnia aktualizacja 2008-04-04 20:27

Na zabytkowej latarni w Nowym Porcie pojawiła się zrekonstruowana kula czasu, według której do końca lat dwudziestych regulowano chronometry statków, wchodzących do Gdańska.
Metalowa kula umieszczona jest, tak jak przed ponad stu laty, na maszcie nad kopułą latarni. Dawniej podnoszono ją na kilka minut przed południem, a o 12 opuszczano. W ten sposób przekazywano kapitanom statków stojących na redzie portu godzinę, konieczną do dokładnego nastawienia chronometrów okrętowych. Kulę czasu, jedyne takie urządzenie w północnej Europie, zdemontowano z latarni Gdańsk Nowy Port w 1929 r. Jej rolę przejęło radio.

- Kula czasu to chyba najciekawsze i najoryginalniejsze z pośród akcesoriów, w które wyposażano latarnie morskie, dlatego przez lata mieszkańcy Nowego Portu i pasjonaci historii Gdańska czekali, aż uda się ją zrekonstruować - mówi mieszkanka Nowego Portu Izabela Sitz-Abramowicz. - Szkoda że ten doniosły fakt odbył się jakoś tak nieoficjalnie, bez udziału mediów. Byłaby to świetna promocja dla naszej dzielnicy.

- Prace przy rekonstrukcji jeszcze trwają. Mamy już za sobą najtrudniejszy etap - montaż masztu. Teraz uruchamiamy maszynownię i mechanizm zegarowy - mówi Magdalena Kasprzak, pełnomocnik Stefana Michalaka, właściciela latarni. - Kulę udało się odbudować dzięki firmom Saur Neptun Gdańsk i Zarządowi Portu Gdańsk. Choćby ze względu na sponsorów planujemy huczne uruchomienie kuli czasu. Mamy nadzieję, że będzie to miało miejsce na początku sezonu.

Latarnia morska, zbudowana w Nowym Porcie w 1894 r., to dokładna kopia obiektu, który zobaczyli rok wcześniej radni miejscy w Cleveland w stanie Ohio.

W latach swojej świetności nie tylko wskazywała czas i drogę do portu, ale była też wieżą pilotów. Do dziś zachowała się niemal w idealnym stanie. W 2004 r. odrestaurowany zabytek, dziś prywatna własność Stefana Michalaka - Polaka z Kanady, otwarto dla zwiedzających. Wewnątrz możemy oglądać między innymi oryginalne XIX-wieczne urządzenia świetlne i wystawę prezentującą dzieje latarni morskich w Gdańsku.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

niedziela, 30 marca 2008

Berliner Möbel Katalog


Jakiś czas temu "sprywatyzowałam" Wieśkowi (kolega renowator) kawałek katalogu mebli. W tymże katalogu jest model mojego biurka. Tzn. to w katalogu jest brzydsze od mojego. Komplet mebli "Zoppot" jest bliski mojemu sercu, co chyba oczywiste. Duuużo pięknych mebli. No szpetne też są, nie da się ukryć. Zapraszam do oglądania i pisania :)

Dzięki Azaziz za stworzenie PDF-administrator forum www.marienburg.pl
POBIERZ PUBLIKACJĘ [PDF: 9,0 MB]

piątek, 28 marca 2008

Dworzec w Neufahrwasser wersja oficjalna

Tu jest dostępna pełna wersja:
Dworzec w Neufahrwasser - Akademia Rzygaczy


Dworzec w Neufahrwasser

08.jpg
Stacja w Nowym Porcie był stacją końcową linii kolejowej doprowadzonej do Gdańska w poł. XIX w. Jednak tor z Gdańska do Nowego Portu zbudowano dopiero w 1867 r. Przede wszystkim była to stacja towarowa. Świadczy o tym mapa z 1938 r. widać 8 torów stacyjnych przy kanale portowym. Stacja obsługiwała prócz samego portu i mieszkańców dzielnicy, także pobliską rafinerię cukru i koszary. Do stacji, bezpośrednio na dworzec, dochodziło się z ul. Oliwskiej (Olivaer Str.) przez ul. Podjazd (Am Bahnhof). Dojście do torów, budynków i składnic położonych bliżej kanału portowego możliwe było przez kładkę przerzuconą nad głównym torem . Dochodziło się tam z ul. Oliwskiej przez ul. Wysoką (Bliesen Str.). Trzecie wejście od ul. Oliwskiej znajdowało się z południowej strony dworca, prowadziła do niego aleja obsadzona kasztanowcami.

02.jpg
Perspektywa ulicy Am Banhof


Wędrówkę zaczynamy od ul. Podjazd, prowadzącej do budynku dworca. Była wybrukowana kostką granitową, ocieniało ją kilkanaście lip. Zachowały się dwie. Kostki brukowe i krawężniki giną systematycznie. Na rogu Oliwskiej i Podjazd stoi do tej pory potężny słup ogłoszeniowy, który pewnie pamięta czasy tętniące życiem. Wchodząc Podjazdem po lewej stronie widzimy 3 stare budynki, i jeden po lewej w oddali. Wszystkie są zamieszkałe, ich stan jest różny, mają też różnych właścicieli.
1908.jpg
Dworzec na planie z 1908 r. ...


Po samym budynku dworca nie pozostał w zasadzie żaden ślad. Można szukać wśród krzaków i śmieci resztek fundamentów budowli. Budynek został zniszczony w trakcie „wyzwalania” Gdańska przez Armię Czerwoną. Była to bardzo typowa bryła niewielkiego dworca, o ryglowej konstrukcji, ładnych proporcjach, przypominająca wiele innych zbudowanych w tym okresie.
Po prawej stronie zachowała się resztka alei. Rośnie tam jeszcze kilka potężnych kasztanowców, których w Nowym Porcie nie brak i okazały jesion. Drzewa są w fatalnym stanie, zapomniane i zaniedbane jak cała okolica.
Po przebudowie Nabrzeża Oliwskiego, poszerzeniu kanału portowego i zniszczeniach (po)wojennych przebudowano torowisko. Część torów znalazła się na niedostępnym dla zwykłych śmiertelników nabrzeżu, i służy do tej pory do przetaczania wagonów towarowych. Część pasażerska stała się końcowym przystankiem osobowym dla przyszłej SKM.
01.jpg
Tory towarowej części stacji.


Stacja, jako końcowy przystanek SKM istniała do roku 2002. Ostatni pociąg SKM odjechał w zimowej scenerii 14 grudnia 2002 r. W chwili obecnej jest to teren ogromnie zaniedbany. Służy okolicznemu i zamiejscowemu elementowi do spożywania tanich napojów wyskokowych, i jako wysypisko śmieci. Żal, że tak wyjątkowe, piękne miejsce, z którego jak na dłoni widać ujście Martwej Wisły i ruch statków nie może znaleźć mądrego inwestora i gospodarza. Co prawda w związku z budową Baltic Arena jest brana pod uwagę restytucja tego połączenia kolejowego. Ale trudno znaleźć jednoznaczną opinię, co do umiejscowienia przystanku końcowego. Póki, co jest smutna rzeczywistość.

Opracowała: prof. wirt. Fritzek
Podziękowania dla Prof. wirt. Zoppotera za konsultację w zakresie kolejnictwa.

Ilustracje:
1) Piotr Popiński, Gdańsk na starej pocztówce, Gdańsk 1996
2), 6) Archiwum Akademii Rzygaczy
3) foto: prof. wirt. Fritzek
4), 5) Fragmenty archiwalnych planów - Archiwum Akademii Rzygaczy
6) Danziger Hauskalender

28 marca 2008
© 2008 Izabela Sitz-Abramowicz