środa, 26 marca 2008

Bahnhof Neufahrwasser - dworzec kolejowy w Nowym Porcie




Stacja w Nowym Porcie był stacją końcową linii kolejowej dociągniętej do Gdańska w poł. XIX w. Jednak tor z Gdańska do Nowego Portu zbudowano dopiero w 1867r. Przede wszystkim była to stacja towarowa. Świadczy o tym mapa z 1938 r. widać 8 torów stacyjnych przy kanale portowym – Martwej Wiśle (Tote Weichsel). Do stacji, bezpośrednio na dworzec dochodziło się z ul. Oliwskiej (Olivaer Str.) przez ul. Podjazd (Bahnhof Str.). Dojście do torów, budynków i składnic położonych bliżej kanału portowego możliwe było przez kładkę przerzuconą nad głównym torem . Dochodziło się tam z ul. Oliwskiej przez ul. Wysoką (Hoch Str.) obecnie nie istniejącą. Trzecie wejście od ul. Oliwskiej znajdowało się ze wschodniej strony dworca, prowadziła do niego aleja obsadzona kasztanowcami.

Wędrówkę zaczynamy od ul. Oliwskiej przez ul. Podjazd prowadzącą do budynku dworca. Była wybrukowana kostką granitową, ocieniało ją kilkanaście lip. Do dzisiaj zachowały się dwie. Kostki brukowe i krawężniki giną systematycznie. Na rogu Oliwskiej i Podjazd stoi do tej pory potężny słup ogłoszeniowy, który pewnie pamięta czasy tętniące życiem. Wchodząc Podjazdem po lewej stronie widzimy 3 stare budynki, i jeden po lewej w oddali. Wszystkie są zamieszkałe, ich stan jest różny, mają też różnych właścicieli.

Po samym budynku dworca nie pozostał w zasadzie żaden ślad. Można szukać wśród krzaków i śmieci resztek fundamentów budowli. Budynek został zniszczony w trakcie „wyzwalania” Gdańska przez Armię Czerwoną. Była to bardzo typowa bryła niewielkiego dworca, o ryglowej konstrukcji, ładnych proporcjach, przypominająca wiele innych zbudowanych w tym okresie. Tuż przy dworcu stał okazały budynek poczty. Został zniszczony w tym samym okresie co budynek dworca, obecnie na jego miejscu są dzikie działki i zarośla.

Po prawej stronie zachowała się resztka alei. Rośnie tam jeszcze kilka potężnych kasztanowców, których w Nowym Porcie nie brak i okazały jesion. Drzewa są w fatalnym stanie, zapomniane i zaniedbane jak cała okolica.

Po przebudowie Nabrzeża Oliwskiego, poszerzeniu Martwej Wisły i zniszczeniach (po)wojennych przebudowano torowisko. Część torów znalazła się na zamkniętym nabrzeżu, i służy do tej pory do przetaczania wagonów towarowych. Część pasażerska stała się końcowym przystankiem osobowym dla przyszłej SKM. Po lewej stronie można się natknąć na miejsce, gdzie znajdowała się słynna w Nowym Porcie kładka.

Stacja, jako końcowy przystanek SKM istniała do roku 2002. Ostatni pociąg SKM odjechał w zimowej scenerii 14 grudnia 2002 r. W chwili obecnej jest to teren ogromnie zaniedbany. Służy okolicznemu i zamiejscowemu elementowi do spożywania tanich napojów wyskokowych, i jako wysypisko śmieci. Żal, że tak wyjątkowe, piękne miejsce, z którego jak na dłoni widać ujście Martwej Wisły i ruch statków nie może znaleźć mądrego inwestora i gospodarza. Co prawda w związku z budową Baltic Arena jest brana pod uwagę restytucja tego połączenia kolejowego. Ale trudno znaleźć jednoznaczną opinię, co do umiejscowienia przystanku końcowego. Póki, co jest smutna rzeczywistość.



To jest wersja robocza powstającego (drugi rok ;)) artykułu do Akademii Rzygaczy. Mam nadzieję, że dzięki zamieszczeniu na blogu zmobilizuję się do ukończenia pracy nad nim. Wszelkie informacje, sugestie mile widziane.


piątek, 29 lutego 2008

Sasper Str. - ul. Na Zaspę



W końcu kilka słów o mojej ulicy. Sasper Str. jest jedną z najstarszych, największych i najbardziej reprezentacyjnych ulic w Neufahrwasser. Bardziej znacząca była tylko Olivaer Str. (ul. Oliwska) przy której mieściła się poczta, 2 kościoły, dworzec, rynek, Irrgarten (park Labitynt), jeździły tramwaje. Ulice są równoległe do siebie, przebiegające na osi wschód - zachód. Ul. Na Zaspę od strony zachodniej kończyła się na granicy koszar wojskowych, obecnie na zespole szkół; od wschodu na Martwej Wiśle. Przy ul. Na Zaspę mieściły się sklepy, restauracje, zakłady usługowe. Ulicę obustronnie ocieniały szpalery kasztanowców, których część przetrwała do dnia dzisiejszego. Do dzisiaj przetrwało też wiele domów i kamienic, została zachowana pierwotna numeracja. Architektura budynków jest zróżnicowana, można znaleźć i reprezentacyjne kamienice i skromne, proste domki.
Na zdjęciach moja ulica w lutym roku 1900 i w lutym roku 2008. Kilka budynków nie przetrwało, ale na szczęście na ich miejscu nie wybudowano wieżowców, falowców czy innych koszmarów. Po ulicy nie łażą już kaczki (wystarczy, że są w pałacu prezydenckim i parlamencie), za to często wylegują się koty. Ulica straciła po II WW swój prestiżowy charakter, podobnie jak Oliwska. Życie toczy się leniwie swoim torem, są zwykłe sklepiki, zakładziki usługowe w których czas się zatrzymał, sąsiedzi się znają. Bardzo lubię moją ulicę.
Może kiedyś się wezmę w garść i opiszę ją dokładniej. Ósmy cud świata to to nie jest, ale są smaczki.

środa, 20 lutego 2008

Żuławska Komisja Śledcza luty '2008 Orloffelde










Orloffelde b. Tiegenhof (Orłowskie Pole k. Nowego Dworu Gdańskiego) wieś założona w 1526r. Niewiele później rozpoczęło się w niej osadnictwo tzw. holenderskie. W 1526 r. powstała gmina mennonicka odłamu fryzyjskiego (najstarsza na Żuławach). Drewniany Bethhaus (dom modlitwy) z 1751 r. został rozebrany po 1945 r. Dewastowany, opuszczony latami cmentarz na szczęście jest już uporządkowany. Zachowało się w różnym stopniu kilkadziesiąt nagrobków. Min. w formie cippusa, steli. Przetrwała też część starodrzewu. Na tym cmentarzu był pochowany Peter Stobbe.
Peter Stobbe (1751-1823), mennonita, założyciel gorzelni wódek gatunkowych, i jednego z browarów w Tiegenhof. Gorzelnia produkowała min. słynną jałowcówkę Machandel
Fragment mapy pochodzi z AMPG

Żuławska Komisja Śledcza luty '2008 Zeyer















Zeyer/Bollwerk (Kępki/Bielnik). Historia wsi sięga czasów pruskich. Ulokowana przez Krzyżaków na prawie chełmińskim. Pierwszy kościół został wybudowany na wsch. brzegu Nogatu w XIV w. Gruntownie przebudowany w 1663 r. Kościół przetrwał pożogę II WŚ. został zburzony po 1945 r. Wieś nie była skolonizowana przez Olędrów, chociaż pojedyncze rodziny mennonickie zamieszkiwały w obrębie Zeyer .Obecnie wyraźnie widać zarys murów, zachowane w większości fundamenty i fragment ścian. Na terenie przykościelnym rozległy cmentarz liczący kilkaset mogił. Zdewastowany, bardzo zarośnięty. Zdemontowane zostały wszelkie elementy nagrobków umożliwiające identyfikację spoczywających tam osób. Częściowo zachowany starodrzew. Jako pozahistoryczną ciekawostkę dodam, że w ruinach kościoła ma stanowisko nieczęsto spotykany na naszym terenie grzyb Czarka Szkarłatna (Sarcoscypha coccinea). Rośnie na zbutwiałych resztkach ryglowej konstrukcji.
Na 2 pierwszych zdjęciach stan kościoła i cmentarza przed 1945 r. Na pozostałych stan obecny. ŻKŚ ma wielką chęć zrobić coś dla tego miejsca.
Może i ten cmentarz, pomimo, że nie mennonicki, doczeka się uporządkowania i choćby skromnego oznakowania.
Fragment mapy pochodzi ze strony Archiwalne Mapy Pomorza Gdańskiego

wtorek, 5 lutego 2008

Bogusia odeszła [*]

Nie przyjedziesz do Gdańska, nie pokażę Ci go. Nie najemy się fląder, nie napijemy piwa. Nie zrobisz sobie warkoczyków, następnego tatuażu, kolczyka. Nie wytarmosisz Bazyla. Nie usiądziesz przy pianinie. Nie będziemy już nocami klepały na GG ...Nie...nie...nie...
Dziękuję Ci, że mogłam Cię poznać. Najdzielniejszą, najweselszą dziewczynę pod słońcem. Na zawsze pozostaniesz w moich myślach i serduchu. Dziękuję Ci za wszystko Brobotko.
R.I.P. 27.IX.1979-03.II.2008

Bogusia zmarła na białaczkę, walczyła z nią bardzo długo. Jeżeli ktoś z Was może być dawcą krwi i szpiku, to proszę, zróbcie to. Może kogoś podobnego do Bogusi dzięki temu uratujecie.