
Na forum "Galeria Potraw" gazeta.pl. forowicz prezentuje własnoręcznie wykonany tort na uroczystość przystąpienia do I Komunii dziecka w rodzinie. Tort jest biały, dwupiętrowy, o dosyć kontrowersyjnym składzie (min. spirytus i rozpuszczone gumy do żucia). Na pierwszym piętrze leży różaniec, na drugim leży biblia i stoi kielich eucharystyczny. Wszystko wykonane z jadalnych składników. Wiele osób się zachwyca, ale wiele również jest mocno zniesmaczonych. Łącznie z dyskutantami, którzy określają się jako agnostycy.
Polski katolicyzm jest złożony z wykluczających się teoretycznie sprzeczności. Z jednej strony mamy ludyczny festiwal kiczu o pogańskich korzeniach, akceptowany przez hierarchię kościelną. Mamy kolorowe, plastikowe Matki Boskie z odkręcanymi głowami, breloczki, makatki, długopisy, kubki z wizerunkami Chrystusa wyprodukowane w Azji. Wiarę w "święte" obrazy, figury, źródełka. Ogólnie społecznie jest akceptowane i utrwalanie takiej deprecjacji wiary i jej podmiotu, sprowadzanie do poziomu wiejskiego odpustu. Stąd mamy między innymi ów tort, który skłonił mnie do napisania tego tekstu.
A co mamy za tą lukrowaną, radosną fasadą? Drugi biegun. Zapiekłość, nienawiść, wieczne cierpiętnictwo, żałobną czerń. Niech ktoś spróbuje wykorzystać jakiś symbol religijny, bądź coś do niego podobnego w sposób nieodpowiadający tej radosnej i kolorowej na co dzień społeczności katolickiej. Momentalnie zostaje posłany na stos i rozpoczyna się piekło "obrazy uczuć religijnych". Mnie zastanawia, dlaczego w takim razie nie obrażają tandetne, sztuczne, masowe gadżety traktowane zupełnie na poważnie i z nabożeństwem. Uważam, że właśnie sami katolicy są wspólnotą religijną, która w obrębie chrześcijaństwa najbardziej nie szanuje tego i tych, w których wierzy. Kupuje, konsumuje i wydala. W takim ujęciu więcej Tego Który Jest można znaleźć w budzących wielkie kontrowersje pracach artystów. Bo w tych pracach jest przede wszystkim świadomość. I refleksja, dialog, spór.
I do czegóż dążę w tym tekście. Do prostej konkluzji. Gdyby autor, który popełnił ten tort posiadał świadomy, twórczy imperatyw intelektualny, a nie kulinarny, to ten tort mógłby się stać dziełem sztuki. Jestem przekonana, że wystawiony w galerii sztuki nowoczesnej, opatrzony tytułem przeze mnie wymyślonym, skonsumowany przez artystę i widzów byłby wielkim skandalem. I sukcesem medialnym.
Eat your God...
*Fot. otrzymałam drogą prywatną od osoby, która jest autorem tortu.